23.03.2016

Transport robiony inaczej

Nie budują superszybkich pociągów, ani Hyperloop. Mimo to zmiany, które wprowadzają w branży transportowej, pozwalają im rozwijać się bardzo szybko. Dość powiedzieć, że w sześć lat zwiększyli skalę swojej działalności dziesięciokrotnie. Poznajcie firmę Adar, jednego z laureatów rankingu Diamenty Forbesa z woj. warmińsko-mazurskiego.

Polska jest liderem europejskiego rynku transportu drogowego – obsługujemy aż 27 proc. ładunków. To oczywiście zasługa przedsiębiorczości Polaków, którzy po 1989 roku zaczynali od sprowadzania towarów z zagranicy, a z czasem „jeżdżenie na tirze” stało się naszą specjalnością. Po wejściu do Unii Europejskiej liczba przedsiębiorstw transportowych wzrosła ponad trzykrotnie w ciągu 10 lat, a w branży zatrudnienie znalazło 580 tys. kierowców.

Elbląski Adar przez lata nie był tutaj wyjątkiem. Rozwijana przez małżeństwo Aszyków firma przez lata radziła sobie świetnie. Biznes nadszarpnął jednak poważnie kryzys w 2008 roku. Stagnacja w strefie euro mocno odbiła się wtedy na sytuacji przewoźników.

Brak doświadczenia atutem

– Rok 2008 zamknęliśmy ze stratą ok. miliona złotych i ujemną płynnością finansową – wspomina Adam Aszyk, syn właścicieli, który rozpoczął wtedy pracę w firmie, a dziś jest wiceprezesem zarządu Adaru.

Trudna sytuacja firmy stała się okazją do przemyślenia strategii biznesowej. – Gdy firma zaczęła się chylić ku upadkowi zaczęliśmy się zastanawiać, co jest ważniejsze: doświadczenie czy innowacje. Uznaliśmy, że 25 lat na rynku nie pozwoliło nam uniknąć załamania, więc czas postawić na zmiany – mówi Aszyk.

Pierwszy pomysł z pozoru był zupełnie szalony. Adar zaczął poszukiwać nowych ludzi do pracy – podstawowym warunkiem był absolutny brak doświadczenia w branży transportowej. – Postawiliśmy na osoby kreatywne, zmotywowane, wykształcone, młode i ze znajomością języków obcych. I zupełnie niezwiązane z branżą – wyjaśnia Aszyk.

Ratunkowa sukcesja

Jedną z takich osób był także sam Adam Aszyk. Syn właścicieli rozpoczął pracę w firmie, mając za sobą jedynie teoretyczną wiedzę ze studiów. Skończone trzy kierunki nie zawsze pomagały w zderzeniu z rzeczywistością. Gdy stanął na czele serwisu samochodowego firmy nie ustrzegł się poważnych błędów. Mimo to nie zraził się i kontynuował zmiany.

Choć robi wrażenie perfekcjonisty, który lubi sprawdzić każdy szczegół, daje dużo swobody pracownikom, aby ich pomysły mogły się rozwinąć. Jego siłą jest pasja z jaką poświęca się firmie. Potrafi o niej mówić godzinami.

To właśnie jego fascynacja filozofią Total Quality Management (TQM) stała się inspiracją dla kierunku rozwoju firmy. System ten przewiduje ciągłe dążenie do doskonałości w każdym aspekcie prowadzonej działalności – nieustanną optymalizację wszystkiego.

– Wprowadziliśmy płaską strukturę, aby każdy pracownik miał realny wpływ na rozwój firmy, a decyzje można było podejmować szybko, zachowując dużą elastyczność. Obecnie każda osoba w firmie może zaproponować zmiany i stać się właścicielem projektu – wyjaśnia Aszyk.

Jak sam podkreśla, sukcesu nie byłoby, gdyby nie podstawowe zasady etyczne. – Kierujemy się przede wszystkim wartościami. Uczciwość stawiamy na pierwszym miejscu, traktując partnerów zgodnie z zasadami fair play. Do tego stawiamy na szacunek, odpowiedzialność i partnerstwo – przekonuje Aszyk.

Firma przemodelowana

Spedycja stała się głównym zajęciem firmy, co spowodowało rezygnację z własnej floty i serwisu. Zamiast tego Adar, zajmując się transportem w ramach UE, wyszedł naprzeciw potrzebom swoich klientów – firm zagranicznych, dla których liczy się jakość. – Aby ją poprawić, weszliśmy w buty naszych klientów i podwykonawców – przewoźników. Spełnienie ich potrzeb zbliżało nas do celu, zwłaszcza że zdaliśmy sobie sprawę, że ich koszty są również naszymi kosztami. Dlatego myśląc o przewoźnikach, wdrożyliśmy między innymi całodobową obsługę, karty paliwowe bez zaliczek, zorganizowaliśmy urządzenia do opłat drogowych, a także wprowadziliśmy natychmiastowe płatności za usługi – wylicza Aszyk.

Adar wcale nie jest firmą najtańszą, ale stara się wyróżniać jakością. – Nauczyliśmy klientów, że mogą od nas wymagać więcej niż od naszej konkurencji, m.in. pozostając do ich dyspozycji non-stop. A firmy produkcyjne z tzw. „starej UE” lubią jak wszystko jest zorganizowane od A do Z, a transport dokonuje się bez jakiegokolwiek ryzyka. A my nie mówimy, że czegoś nie da się zrobić – podkreśla.

W tym modelu zyskują podwykonawcy, klienci, a ostatecznie także Adar, który jest doceniany przez jednych i drugich. Pokazują to fenomenalne wyniki firmy: w latach 2012–2014 co roku niemal podwajano przychody, które wzrosły z 21 do 78 mln złotych. Podobną dynamikę zachował zysk netto, który w 2014 roku przekroczył 4 mln złotych.

Ostatecznie Adar ze względu na dynamiczny rozwój musiał przenieść się z Elbląga do Gdańska. – Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat zmienialiśmy siedzibę aż cztery razy. Rozwój firmy był tak intensywny, że liczba pracowników szybko okazywała się niewystarczająca, a powierzchnia biurowa za mała. Dopiero ostatnia przeprowadzka do gdańskiego biurowca umożliwiła nam ciągłe zwiększanie zatrudnienia – mówi Aszyk. W rezultacie z małej firmy powstała spółka zatrudniająca już 70 pracowników, a żaden z nich nie pracował wcześniej w innej firmie z branży.

Niełatwa branża

– Choć dynamika wydaje się imponująca, to pamiętajmy, że największe firmy z tej branży w Polsce zarabiają po 80-120 mln zł, czyli tyle, ile Adar ma przychodów – zwraca uwagę Waldemar Osmólski z Instytutu Logistyki i Magazynowania.

– To trudna branża, w której nie należy spodziewać się spektakularnych wzrostów. Problemem jest niezbilansowany eksport – coraz więcej towarów jest wywożonych z Polski na zachód Europy, a przewoźnicy nie mają co wozić z powrotem. Promowany przez Unię transport intermodalny także ogranicza ruch drogowy. Do tego branża jest niskomarżowa – miesiąc przestoju wskutek braku pozwoleń na transport do Rosji, spowodował falę trudności finansowych firm, które muszą przecież zapłacić raty leasingowe. Stąd model Adaru, w którym firma koncentruje się na obsłudze klienta nie zajmując się flotą, staje się coraz popularniejszy. Łatwiej w nim o wyższą marżę i ograniczenie ryzyka – podkreśla ekspert.

Adar nie ma zamiaru jednak spoczywać na laurach, a kierujący nim Aszyk zapowiada budowanie nowej przewagi konkurencyjnej. Ma nim być system informatyczny, oparty na sztucznej inteligencji. – Będzie on brał pod uwagę takie dane jak temperatura powietrza, dane klientów czy ruchy na Giełdzie Papierów Wartościowych, a pomoże nam w prognozowaniu przyszłości – zdradza Aszyk.

 

Źródło: forbes.pl